Tecumseh - Nastolatki
//////

Archive for the ‘Tecumseh’ Category

NADEJDZIE GODZINA ZEMSTY

Posted by | Filed under Tecumseh | Gru 13, 2016 | No Comments

Nadejdzie godzina zemsty — powiedział wódz Szawanezów a skalpy białych kujotów ozdobią nasze pasy. Puścimy ich wolno? — oburzył się Wysoki Orzeł.Zobaczymy. Najpierw trzeba nam dotrzeć do backwoodsmenów nad Wąską Strugę.Gwarzyli długo przy ognisku. Później na zmianę czuwali.Przedrzemali noc, a o świcie zjedli znowu suche kukurydziane placki posypane pemikanem. Poczęstowali tez jencow i rozwią­zawszy im nogi, szykowali się do wymarszu. Wysoki Orzeł podąży z nami? — spytał Tćcumseh.Jeżeli wielki wódz pozwoli.Czego Wysoki Orzeł szukał wczoraj w parowie?Szukałem tropów karibu, wapiti lub innych zwierząt, gdy blade twarze usiłowały zaskoczyć mnie z zasadzki.Wojownik Szawanezow będzie nam potrzebny nad Wąską Strugą — rzucił Skacząca Puma.

KRÓTKA NARADA W OBOZOWISKU

Posted by | Filed under Tecumseh | Gru 3, 2016 | No Comments

Ruszyli. Tecumseh szedł przodem, za nim podążali jeńcy, zaś Ryszard Kos i Wysoki Orzeł zamykali pochód. Znowu przedzie­rali się przez zaśnieżoną knieję. Jeszcze jedną noc spędzili przy ognisku i około południa stanęli nad Wąską Strugą. W potężnym wykrocie pod niebosiężnym dębem rozbili obozowisko. Odbyli krótką naradę. Postanowili pozostawić Connela pod strażą Wyso­kiego Orła, zaś Tecumseh i Kos wraz z Johannem Gunterem mieli udać się do osady backwoodsmenów. Wzdłuż rzeki rozsiadły się długim szeregiem drewniane za­budowania osadników. Budynki były masywne. Małe okna zamy­kano od wewnątrz okiennicami. U dołu i pod wiązaniami dachu znajdowały się strzelnicze otwory.Oczy Tecumseha uważnie lustrowały osadę i jej otoczenie. 

ZNALEZIONA CHATA

Posted by | Filed under Tecumseh | Lis 29, 2016 | No Comments

Jego oblicze na pozór było spokojne, ale oczy patrzyły gniewnie,Obeszli z dala osiedle. Na samym skraju kniei, w miejscu gdzie wzdłuż rzeczki rozpoczynał się długi pas przybrzeżnych łąk, obecnie pokrytych białym kożuchem śniegu, stała stara chata Watterów. Z komina piął się w niebo długi warkocz dymu:j znak, że ktoś z mieszkańców jest w domu. Weszli na podwórze.Odpinali rakiety z nóg. W sąsiednich zabudowaniach gwałtowniej począł ujadać pies. Ktoś wybiegł ze strzelbą w ręku i rozejrzał się uważnie. Pewnie rozpoznał Guntera, bo pozdrowił go rękąfl i znikł w chacie. Kos otworzył ciężkie drzwi. Znaleźli się w mrocz nej sieni. Mieli ująć drewnianą klamkę, gdy ktoś z drugiej* strony pchnął ostrożnie drzwi. Wyjrzała spoza nich wąsata twarz starszego mężczyzny.

TYLKO POMAŁU

Posted by | Filed under Tecumseh | Lis 25, 2016 | No Comments

A, to ty, Johann — powiedział. — Kogo prowadzisz. Był to stary Otto Watter, mieszkający tu z dwoma synami od paru już lat. Gunter nie odpowiedział na jego pytanie, wsze^J do wnętrza izby i podniósł związane ręce.Widzisz? — rzucił wściekle.Watter przeniósł zdumiony wzrok na Kosa i Tecumseha.Co to znaczy? — zawołał. — Kim jesteście?Wódz Szawanezów stanął pomiędzy Watterem a wiszącymi na ścianie strzelbami.Widzę, że jesteście sami, sir — powiedział Ryszard. — Gdzie synowie?Ale… Powiedzcie, co to znaczy…Powiemy, Otto, powiemy. Tylko pomału. Można usiąść?Trzy dni jesteśmy w drodze, a teraz zima, ciężko wędrować.

ZAKŁOPOTANIE

Posted by | Filed under Tecumseh | Lis 12, 2016 | No Comments

Watter z zakłopotaniem wskazał drewniane ławy. Ukradkiem spoglądał na strzelby zawieszone na ścianie.Siadaj, Gunter! rozkazał Ryszard.  I ty, Watter, także. Przyjemniej będzie rozmawiać. Nie jesteśmy zbójami, broń wam niepotrzebna.Traper milczał. Siadł na skraju ławy.Przyszedłem, Gunter, po swoje przedmioty, które zrabo­wałeś mi na polanie, gdy nieprzytomny leżałem dwukrotnie tra­fiony waszymi bandyckimi kulami — mówił dalej Kos. Gunter milczał.Plan  drogi do rzekomych skarbów możesz zatrzymać w pre­zencie. Major Dawis powie ci, co zrobił ze znalezionymi pieniędz­mi. To wasz kuzyn, czy tak?Rozwiąż — szepnął Johann przez zęby.Jeśli nie będziesz robił głupstw, pewnie unikniesz naszego gniewu. Jednak dopóki nie dogadamy się, musisz być związany.

SWOJA WŁASNOŚĆ

Posted by | Filed under Tecumseh | Lis 9, 2016 | No Comments

Otto, oddaj mu torbę  szepnął Johann z dwuznacznym błyskiem w oczach.Stary Watter podniósł się z ławy, ale surowy głos Tecumseha powstrzymał go.Niech blada twarz siedzi, Czerwone Serce sam weźmie swoją własność.Traper usiadł.Gdzie torba?  rzucił Kos.W komorze — szepnął Otto.Durniu! — krzyknął Gunter. — Gdzie go wysyłasz?Tramp zerwał się gwałtownie, ale lufa strzelby Szawaneza ostudziła jego energię. Usiadł z powrotem z wykrzywioną wście­kle twarzą.Nie bójcie się  powiedział Ryszard.  Z komory wezmę tylko moją torbę. Nic więcej.

BRAKUJĄCE DROBIAZGI

Posted by | Filed under Tecumseh | Lis 7, 2016 | No Comments

Brakuje tylko paru drobiazgów bez większego znaczenia. Pamiątki z mojej ojczyzny są wszystkie, o nie mi chodziło. W za­sadzie bylibyśmy kwita, gdyby… — Zrobił długą przerwę i uważ­nie patrzył na Guntera. Potem przeniósł wzrok na właściciela chaty. — Słuchaj, Otto — zwrócił się do niego — utrzymywałeś dobre stosunki z Indianami, prawda?Watter skinął głową.Od kiedy więc polujesz na skalpy czerwonoskórych? — głos Kosa brzmiał surowo, groźnie.Tecumseh poruszył się niespokojnie i wbił czarne źrenice w twarz trapera. Watter opuścił głowę, szepnął:To nie ja, to oni. Mówiłem, że z tego wynikną kłopoty…Oni?… To znaczy kto?… — odezwał się gwałtownie Szawa­nez.

aspiracja cel czas czucie człowiek dobro dyscyplina dziewczynka informatyk kierunek konsekwencja korzyść krawat kwestia kwiat lekkomyślność mama młodzież nagroda nauczanie nauczyciel osoba pewność pożytek praca problem procent propozycja przedszkole przyszłość rozum różnica skutek sprawa strach sweterek sytuacja uniwersytet uznanie więzienie wyraz wzgląd zadanie zainteresowanie zdarzenie